Tobiego przygarnęłam jako kotka wolnożyjącego z zamiarem jego wyleczenia, gdyż przednia lewa łapka była bezwładna, poraniona. Diagnoza lekarzy, z którymi to konsultowałam nie była dobra: konieczna amputacja. Kocurek stracił łapkę, ale zyskał możliwość szczęśliwego życia u boku jakiegoś wyjątkowego człowieka. Na dworze kotek z trzema łapkami nie miałby żadnych szans. Tobi mieszka w domu tymczasowym i na razie pozostaje nieufny w stosunku do ludzi. Zaskakująco pięknie radzi sobie z poruszaniem się. Biega po schodach, skacze, urządza gonitwy z kocim towarzyszem, wskakuje na drapaki. Jest prześliczny - głęboko czarna sierść, miodowe oczy, tajemnicze spojrzenie… Tobi jest odrobaczony, dwukrotnie zaszczepiony i wykastrowany. Testy na Fiv/Felv wykazały, że nie jest nosicielem zakaźnych kocich chorób. Doskonale korzysta z kuwetki i wie, do czego służy drapak. Z racji przyjaznego stosunku do innych kotów byłby świetnym towarzyszem dla osamotnionego kociego jedynaka… Do człowieka tez na pewno się przekona, ale wymaga to trochę czasu, cierpliwości i wyrozumiałości dla jego wcześniejszych traumatycznych doświadczeń. Może jest Ktoś absolutnie wyjątkowy, kto chciałby dać Tobusiowi miłość, cierpliwość i zyskać jego pełne zaufanie? Warunkiem adopcji jest podpisanie umowy adopcyjnej, której kopię mogę wysłać mailem osobie zainteresowanej.